

Chińscy producenci zwiększają udziały w niemieckim rynku motoryzacyjnym dzięki przejmowaniu klientów marek europejskich, japońskich oraz koreańskich. Jak się jednak okazuje, to użytkownicy modeli ze stajni Hyundaia i Kii deklarują największą gotowość do „zmiany barw”.
Tak wynika z raportu, który ukazał się na platformie Automotive News. Zgodnie z cytowanym opracowaniem, prawie połowa użytkowników samochodów koreańskich rozważałaby wybór oferty chińskich producentów przy zakupie kolejnego samochodu. Jeden kierowca na pięciu w omawianej grupie zdecydowanie bierze taki scenariusz pod uwagę. Podobnie rzecz wygląda w segmencie klientów marek japońskich, choć akurat odsetek osób deklarujących wyraźną chęć przejścia do obozu chińskiego oscyluje na poziomie mniej więcej 12 procent. Dla porównania, znacznie bardziej sceptyczni są aktualni właściciele modeli o niemieckim rodowodzie.
Dla analityków branżowych wyniki badań (poparte faktycznymi statystykami rejestracyjnymi) trudno uznać za niespodziankę. Koreańczycy od lat budowali bowiem swoją pozycję dzięki ofercie zakładającej korzystny stosunek ceny do walorów użytkowych samochodu. Dlatego klienci Kii czy Hyundaia są bardziej otwarci na nowe propozycje, o ile cena zakupu faktycznie się zgadza. Ponadto, pod względem psychologicznym przeskok z samochodu marki koreańskiej do „chińczyka” nie ma aż takiego wymiaru jak przesiadka z pojazdu któregoś z brandów niemieckich.
Źródło: MGCytowani przez portal Automotive News przedstawiciele Kii oraz Hyundaia podkreślają, że nie obawiają się rywalizacji pod warunkiem, że wszystko odbywa się według zasad fair play. Tymczasem dane pochodzące z IBRM Samar wskazują, że od początku stycznia na polskie drogi wyjechało łącznie ponad 48,3 tys. aut producentów chińskich. Najwięcej wydań mają na swoim koncie dealerzy MG (grupa SAIC Motor), którzy mogą pochwalić się wynikiem sięgającym około 10,7 tys. obsłużonych klientów.