

Publikacja „Dlaczego lakierowanie auta elektrycznego jest droższe niż spalinowego?” wywołała żywy oddźwięk wśród naszych Czytelników. Poniżej prezentujemy polemikę Stanisława Dojsa, PR managera Hyundai Motor Poland, w imieniu zespołu prasowego HMP, z tezami Autora artykułu, red. Michała Lisiaka.
Naszym zdaniem wyżej wymieniony artykuł, miesza specyfikę napraw blacharskich z technologią napraw lakierniczych, przez co część przedstawionych wniosków nie odzwierciedla realiów współczesnych napraw pojazdów elektrycznych.
Wyższe koszty napraw pojazdów elektrycznych wynikają przede wszystkim z wymogów bezpieczeństwa, konieczności utrzymania odpowiedniej infrastruktury warsztatowej oraz ograniczonej dostępności wykwalifikowanych specjalistów. Są to czynniki organizacyjne i kompetencyjne, a nie efekt samej obecności baterii trakcyjnej. Sama technologia naprawy blacharskiej nie różni się istotnie od stosowanej w pojazdach z napędem konwencjonalnym.
Nieprecyzyjne jest również stwierdzenie o konieczności stosowania specjalistycznej diagnostyki wyłącznie dla pojazdów elektrycznych. Autoryzowane Serwisy od wielu lat obsługują pojazdy hybrydowe i typu plug-in, wykorzystując te same systemy diagnostyczne. Przywoływanie systemów autonomicznych jest znaczącym wybieganiem w przyszłość. Na polskich drogach nie funkcjonują obecnie pojazdy autonomiczne, a prowadzone są jedynie projekty testowe i badawcze. Natomiast systemy typu ADAS są standardem wynikającym z wymogów Unii Europejskiej i zależą przede wszystkim od roku produkcji pojazdu (ściślej - daty jego homologacji), a w znacznie mniejszym stopniu od rodzaju zastosowanego napędu.
Największe nasze zastrzeżenia budzi jednak opis technologii lakierniczej. Współczesne materiały lakiernicze w dużej mierze wykorzystują technologie UV oraz chemo-utwardzanie, a standardowe procesy suszenia lakierów bezbarwnych odbywają się w znacznie niższych temperaturach niż 80°C przywołane w artykule. Dziś są to wartości w zakresie ~ 40-60°C przez kilkanaście minut. Trudno więc uznać je za realne zagrożenie dla baterii trakcyjnej. W praktyce warsztatowej istotnym zagrożeniem pozostają uszkodzone lub skorodowane zbiorniki paliwa oraz nieszczelne układy paliwowe pojazdów spalinowych.
Źródło: HyundaiWątpliwości budzi również przykład wymiany zderzaka w samochodzie spalinowym za 2000 zł, a w elektrycznym – za 12 000 zł. Obecnie koszt samego nowego, oryginalnego zderzaka w wielu pojazdach znacząco przekracza tę kwotę, niezależnie od rodzaju napędu. Jeżeli porównamy cenę zderzaka dwuletniego modelu elektrycznego i spalinowego z tej samej marki i z tego samego segmentu – różnice cenowe będą najczęściej niewielkie. Napisanie, że właściciel samochodu spalinowego może kupić zderzak za 2 000 zł, a kierowca elektryka – musi wydać 12 000 zł – jest selektywnym doborem argumentów.
Nie można także zgodzić się z tezą, że aluminium jest domeną pojazdów elektrycznych. Technologie napraw aluminium są od lat powszechnie stosowane przez takich producentów zarówno marek premium, jaki i masowych.
Najlepszym dowodem na to, że sam rodzaj napędu nie determinuje kosztów napraw blacharsko-lakierniczych, są obecne na rynku od wielu lat pojazdy hybrydowe i typu plug-in, które naprawiane są przy zastosowaniu tych samych technologii co pojazdy spalinowe.
W większości przypadków wiele typowych stłuczek, szkód parkingowych, przerysowań – także tych wymagających wymiany elementów karoserii – generuje koszty dość podobne dla pojazdów elektrycznych jak i spalinowych. Najbardziej rzetelne porównanie powinno obejmować pojazdy EV i ICE z podobnego rocznika i segmentu.
Dziękujemy za uwzględnienie naszego stanowiska.